90. urodziny Adama Smelczyńskiego
Wizyta u Jubilata
Z bukietem kwiatów i książką poświęconą olimpijczykom delegacja Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego, na czele z prezesem Tomaszem Kwietniem, odwiedziła Adama Smelczyńskiego w dniu Jego 90. urodzin, by przekazać wyrazy szacunku i serdeczne życzenia wszystkiego najlepszego od Walnego Zgromadzenia Delegatów PZSS, które w ubiegły piątek obradowało we Wrocławiu.
Mistrz ze wzruszeniem przyjął dowody uznania i podziękował za pamięć, pozwalając sobie na żarty ze swego imponującego wieku. Opowiadał anegdoty ze swego długiego życia, wspominał wydarzenia z bogatej kariery sportowej. Wspominał zaskakujące często sploty wydarzeń , jak to, kiedy przed laty ojciec dra. Smelczyńskiego ratował młodemu chłopakowi kolano rozcięte siekierą, a po latach dorosły już chłopak, chirurg ratował życie wicemistrzowi olimpijskiemu z Melbourne, niestety odejmując mu obie nogi.
Jubilat opowiedział ciekawą historię broni, z której święcił wielkie sukcesy, która trafiła do Polski w ramach reparacji wojennych. Godzina z okładem spędzona w towarzystwie Adama Smelczyńskiego minęła w okamgnieniu. Żegnając się delegaci PZSS złożyli Dostojnemu Jubilatowi życzenie obchodzenia jeszcze wielu urodzin; wszak włoscy konkurenci ze sportowych aren nazwali Mistrza Smelczyńskiego „Wieczny Adam”!
Życzenia urodzinowe
Adam Smelczyński, wicemistrz olimpijski z Melbourne (1956), sześciokrotny olimpijczyk (1956 – 1976) , dwukrotny mistrz Europy, wielokrotny medalista mistrzostw świata i Europy, osiemnastokrotny mistrz Polski, mutimedalista mistrzostw i Pucharu Polski, wielokrotny rekordzista kraju w konkurencji trap 14 września br. obchodzi 90lecie urodzin. Z tej okazji delegaci zebrani we Wrocławiu na Walnym Zgromadzeniu Delegatów PZSS podjęli uchwałę i wystosowali do Kawalera Medalu Kalos Kagathos okolicznościowy adres, zebrani członkowie najwyższej władzy Związku życzą Dostojnemu Jubilatowi wszystkiego najlepszego, kolejnych wielu lat życia, zdrowia i pogody ducha.
Adam przyszedł na świat 14 września 1930 r. w Częstochowie w domu Marii i Mariana Smelczyńskich. W tej rodzinie tradycje patriotyczne i sport miały ważne miejsce. Ojciec Pana Adama, lekarz dbał o rozwój syna tak duchowy, jak i fizyczny. Zamiłowany myśliwy pilnował, by młody Adam od najmłodszych lat oswajał się z bronią.
W 1948 r. po maturze, podczas zawodów na obozie młodzieżowym, poprzedzającym studia w łódzkiej Akademii Medycznej przyszły stomatolog wystartował w zawodach strzelając z kbksu wypadł tak dobrze, że został stałym reprezentantem drużyny w konkurencjach strzeleckich. Podczas studiów trenował już regularnie. Strzelał niemal we wszystkich konkurencjach kulowych. W I. mistrzostwach Polski w Szczecinie wystartował w kbks, kb (m.in. na 300 m) i pistolecie, przyczyniając się walnie do zdobycia drużynowego mistrzostwa kraju. W walce o punkty, praktycznie z marszu, wystartował też w strzelaniu do rzutków. Zwrócił uwagę wielkiego Józefa Kiszkurny, który przekonał studenta, że jego sportowa przyszłość czeka na strzelnicy śrutowej. Był rok 1950, już po trzech latach pokonał wybitnego strzelca Zygmunta Kiszkurnę, trafił do kadry narodowej.
W 1956 r. do Melbourne A. Smelczyński jechał jako brązowy medalista ME w Bukareszcie (1955 r.) i aktualny mistrz kraju, ale nie liczył na wiele, kiedy więc odbierał srebrny medal olimpijski z rąk przewodniczącego MKOl, jak wspomina, nie mógł opanować wzruszenia.
Adam Smelczyński jeszcze 5 razy startował w IO, z dużymi szansami na medal. Mógł wystartować w swoich 7. igrzyskach w roku 1980, był ciągle w dobrej dyspozycji, ale nie nastawiał się na takie rekordy. Rok później zakończył karierę zakończył sportową. Ostatni tytuł mistrza Polski zdobył 1976 r.
Będąc po osiemdziesiątce dr Smelczyński, wzorem swoich przodków, nadal był czynnym myśliwym, aż do momentu, kiedy diagnoza lekarska nie pozostawiała nawet cienia nadziei i trzeba się było poddać amputacji obu nóg.
Od czasu zakończenia kariery przez strzelającego Doktora minęło wiele lat, ale na adres PZSS ciągle z kraju i zagranicy przychodzą listy do Mistrza strzelania do rzutków. Vecchio Adam – Wieczny Adam, tak Mistrza Smelczyńskiego nazywali włoscy rywale i przyjaciele. Nadali to miano dzisiejszemu jubilatowi z respektu przed zawodnikiem utrzymującym przez długie lata mistrzowską dyspozycję i z szacunku dla dokonań wybitnego zawodnika w światowej czołówce.
Te dokonania, ale też osiągnięcia w pracy zawodowej i szlachetność doceniła też Kapituła medalu Kalos Kagathos, która pod przewodnictwem Jego Magnificencji Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego przyznała Adamowi Smelczyńskiemu to zaszczytne wyróżnienie w 2013 r.
Dostojnemu Jubilatowi raz jeszcze życzymy dużo zdrowia, długich lata życia i sukcesów w walce z przeciwnościami losu. Wszystkiego najlepszego!
